Dzisiaj jest czwartek 23 lutego 2012,  

Przedsiębiorcy z naszej szkoły


Poznaj historie naszych absolwentów zgłoszone do konkursu
"Przedsiębiorcy z naszej szkoły".
Zasady konkursu znajdziesz na stronie: http://znaniabsolwenci.pl/



Wywiad I


autorki: Ewelina Wojewodzic, Małgorzata Mrozek, kl. II b LO
Przedsiębiorcy: Maciej Trybus, Edward Wresiło - RTV Gorlice



Obejrzyj też wywiad na stronie Facebooka
Wspieraj swoją szkołę! - Zagłosuj "Lubię to!" na stronie konkursu.



Wywiad II


autorki: Agnieszka Kawa, Karolina Baran, kl. II a LO
Przedsiębiorca: Tomasz Kubala

przedsiebiorcy

Tomasz Kubala - dyrektor Młodzieżowego Domu Kultury w Gorlicach, gitarzysta, kompozytor, nauczyciel śpiewu oraz gry na gitarze; członek zespołu Ostatnia Wieczerza w Karczmie Przeznaczonej do Rozbiórki, niegdyś uczeń Zespołu Szkół nr 1 im. Ignacego Łukasiewicza w Gorlicach. Ukończył studia magisterskie z pedagogiki opiekuńczo - wychowawczej z fakultetem wychowanie muzyczne. Osoba niezwykle charyzmatyczna, przedsiębiorcza, kreatywna, motywująca młodzież do rozwijania swoich zainteresowań.

1.Kreowanie młodych talentów oraz przygotowywanie ich do dalszej kariery to bardzo ambitny plan. Skąd pomysł na tego typu działalność?

Głównie pomysły rodzą się podczas pracy z młodzieżą, ponieważ wbrew temu co obiegowa opinia niesie młodzi ludzie są bardzo kreatywni, więc wiele pomysłów na ich samokształcenie przychodzi od nich samych. Bez wątpienia dużą role odgrywa tu doświadczenie, które gdzieś tam zdobyłem. Działalność sceniczna - 20 lat na scenie koncertując po całym kraju- to na pewno też ma przełożenie na to, że mogę dawać podpowiedzi młodym ludziom. Na pewno też podpatrywanie innych, którzy robią ciekawe rzeczy w Polsce, koncerty, konkursy oraz różne szkolenia.

2. Jest Pan człowiekiem, któremu udało się połączyć pracę z pasją. Czy będąc uczniem naszej szkoły myślał Pan o tego typu działalności? Czy to było Pana marzeniem?

Choć skończyłem technikum, a pracuje w zupełnie innej branży to na pewno tak. Zawsze chciałem być nauczycielem, to było moje marzenie. Natomiast poszedłem do technikum z zupełnie innych przyczyn. Bardzo nie lubiłem biologii, a wiedziałem że w liceum na pewno jest, a wtedy w technikum nie było, wiec biologia była jedną z głównych przyczyn tego, że skończyłem technikum. A będąc już w szkole średniej poznałem człowieka, który był wtedy tutaj w MDK instruktorem, nauczycielem. Nazywał się Bogusław Diduch i to on zaszczepił we mnie marzenie o tym żeby działać na rzecz kultury, grać. Całe technikum w jakiś sposób szedłem w tym kierunku. Uczyłem się grać na gitarze i działałem wtedy w MDK bardzo aktywnie, brałem udział w przeróżnych koncertach. Te marzenia rodziły się w technikum więc tak, to na pewno było wtedy.

3. Wiemy, że jest Pan człowiekiem otwartym i cieszy się Pan autorytetem wśród młodzieży. Jaka jest tajemnica sukcesu, że tak dużo młodych ludzi rozwija swoje pasje właśnie w MDK?

MDK ma niesamowitą specyfikę i tutaj chciałbym podkreślić, że to nie tylko moja zasługa, ale całego zespołu. W MDK pracują ludzie którzy przychodzą do pracy nie dlatego że muszą, tylko dlatego, że chcą, lubią to co robią. Sukces MDK to zasługa ludzi którzy tutaj pracują. Młodzi ludzie wyczuwają fałsz, jeśli ktoś jest autentyczny i prawdziwy w tym co robi to młody człowiek od razu jest w stanie zinterpretować to po nauczycielu: czy on tu jest, bo mu kazali żeby tu był czy po prostu lubi tutaj przebywać.

4. Czy uważa Pan, że inwestowanie w młodzież i poświęcanie jej swojego czasu jest dobrą inwestycją?

To co robimy w MDK nie jest pracą charytatywną, tylko dostajemy za to wynagrodzenie. Natomiast poświęcanie swojego czasu bez wątpienia jest dobrą inwestycja. Zawsze będę powtarzał, że "Im więcej ludzi w MDK tym mniej ludzi na ulicy nie wiedzących co ze sobą zrobić". Więc staram się wychodzić z pewnymi inicjatywami do młodych ludzi. Chcę, aby jak najwięcej znalazło swoja pasje, jakiś punkt zaczepienia, a dla części z tych ludzi potem okazuje się, że to jest ich pomysł na życie. Więc inwestowanie w młodzież jest na pewno bardzo ważne i opłaca się to robić, ponieważ jesteście ludźmi którzy za chwileczkę będą pracować i opiekować się emerytami czyli nami. Ja dając z siebie pewne rzeczy bardzo dużo też czerpie od was, dzięki temu mam co najmniej 10 lat mniej fizycznie niż mam w rzeczywistości. Przebywając z młodymi ludźmi ja ciągle czuje się młody i ciągle mam ochotę do działania i do różnych inicjatyw.

5. MDK prowadzi atrakcyjne zajęcia dla młodzieży oraz organizuje różnego rodzaju konkursy, koncerty i inne imprezy, co było dla Pana inspiracją do tego typu działań? Skąd czerpie Pan pomysły?

Pomysły rodzą się na podstawie podpatrywania innych, część pomysłów bierze się od samych młodych ludzi. Często pytamy młodzież, czego oczekują, jakich by chcieli zajęć, konkursów. Jeśli robimy pewne koncerty stałe takie jak koncert zaduszkowy czy walentynkowy to młodzi ludzie bardzo często są inspiracja do tego jaki jest tam repertuar, proponują pewne rzeczy. W MDK jest duża doza demokracji polegająca na tym ze ludzie sami kreują pewne rzeczy. Ja staram się dużo podpatrywać, słuchać muzyki, oglądać koncerty, patrzeć jak one są organizowane, co się na nich dzieje jak są one reżyserowane i to tez jest inspiracja do wielu naszych pomysłów.

6. Od kilku lat oprócz zajęć w MDK pełni Pan również funkcję dyrektora tejże placówki. Czy nie bał się Pan ryzyka związanego z podjęciem tak odpowiedzialnego stanowiska?

Bałem się bardzo. U mnie była taka sytuacja, że zaproponowano mi rok tzw. Pełniący funkcje dyrektora - obowiązki i przywileje z tym związane były takie same jak normalnego dyrektora, a dla mnie był to rok próby i bałem się ogromnie. Do dziś nie zapomnę mojego pierwszego dnia w pracy kiedy już pierwszego dnia musiałem podjąć ważne decyzje i stres był potężny. Potem nabierałem doświadczenia, dopytywałem się moich znajomych dyrektorów jak działać. Natomiast dziś z perspektywy już 6 roku wiem że jest to odpowiedzialne stanowisko aczkolwiek pewne rzeczy mam już ustabilizowane i mniej strachu jest we mnie.

7. Wiemy, że wychowankowie MDK nie ograniczają się tylko do występów na terenie Gorlic. Jakie są największe sukcesy Pana podopiecznych?

W MDK mamy dzisiaj 800 dzieciaków i młodzieży z czego ja swoich podopiecznych mam około 100. Jeżeli będę mówił o całym MDK to proszę sobie wyobrazić, że w całym roku szkolnym nasi wychowankowie zdobywają ok.120 nagród od szczebla powiatowego do międzynarodowego. Najwięcej tych nagród jest oczywiście z plastyki. Nie zapominając o konkursach tanecznych i muzycznych. Jeśli chodzi o moich podopiecznych to moim osobistym sukcesem jest to, że 4 moich uczniów uczy się w Krakowskiej Szkole Jazzowej, a moim największym sukcesem dydaktycznym jest to, że jeden z moich uczniów jest nauczycielem w MDK.

8. Skąd pozyskuje Pan środki finansowe na rozwój MDK?

My jesteśmy jednostką oświatową. Wszystkie środki pochodzą z subwencji oświatowej i dotacji ze Starostwa Powiatowego. Niestety nie udaje mi się mimo starań pozyskać sponsorów strategicznych, sporadycznie ktoś zaproponuje swój sponsoring.

9. Czy ma Pan jakieś plany związane z dalszym rozwojem MDK, np. otwieranie nowych kierunków zajęć dydaktycznych?

Będąc mało skromnym człowiekiem muszę powiedzieć, co udało mi się zrobić do tej pory. Aby zaistnieć na rynku gorlickim pod względem marketingowym ważne jest: logo, dobry szyld, papiery firmowe, teczki firmowe itp. Później zależało mi na poszerzeniu lokalowej bazy MDK- podwoiła się. W tej chwili nie che zapeszać, ale być może uda nam się powiększyć ją jeszcze bardziej, bo cały czas brakuje nam powierzchni. Do tej pory otworzyliśmy kierunek grafiki komputerowej, ceramiki i rzeźby oraz fotografii czego nie było dawniej. Wyszliśmy również z inicjatywą, aby otworzyć zajęcia perkusyjne. Kiedyś zorganizowane warsztaty bębniarskie cieszyły dużą popularnością. W MDK mamy taki zwyczaj, że pytamy uczniów w formie ankietowej jakie są ich oczekiwania, np. zajęcia z grafiki są utworzone z inicjatywy młodzieży.

przedsiebiorcyprzedsiebiorcy
przedsiebiorcy
przedsiebiorcyprzedsiebiorcy




Przedsiębiorcy - absolwenci innych szkół, których historie zgłoszono do konkursu.


Autorami wywiadów są uczniowie naszej szkoły.





Przedsiębiorczość - ciężki kawałek chleba


autorzy: Kamil Pietrucha kl. II a LO, Weronika Pietrucha kl. I b LO
Przedsiębiorca: Janusz Pietrucha

przedsiebiorcy

Z Januszem Pietruchą gorlickim przedsiębiorcą, właścicielem piekarni i cukierni pod nazwą "Weronica", laureatem nagrody Menadżer Roku rozmawiają Weronika i Kamil Pietrucha - dzieci przedsiębiorcy.

   Janusz Pietrucha swoją karierę przedsiębiorcy rozpoczynał w roku 1983 od stanowiska kierownika piekarni "Jubileuszowej" w Gorlicach. W celu realizowania swoich aspiracji zawodowych, podejmuje decyzję o otwarciu własnej piekarni "Osiedlowej" na ulicy Słonecznej. Dysponując wykształceniem technologa piekarstwa, zatrudnia trzy osoby na stanowisku piekarz i rozpoczyna produkcję pieczywa według własnych receptur. Dostrzegając znaczny popyt na jego pieczywo, postanawia rozszerzyć swoją działalność i kupuje lokal na ulicy 11 listopada, przekształcając go w nowoczesną na tamte czasy piekarnię "Joker". W ciągu 15 lat prowadzenia biznesu, znacznie zwiększa produkcję i zatrudnienie pracowników. Z czasem to jednak nie wystarcza. Pojawia sie idea wybudowania nowej piekarni oraz cukierni spełniających standardy firmy XXI wieku. Jego plany i zamiary kończą sie realizacją i w 2010 roku otwiera firmę piekarniczo- cukierniczą pod nazwą "Weronica".
   Przedsiębiorca oprócz działalności gospodarczej wspiera inicjatywy charytatywne w Gorlicach i okolicy. Przez dwie kadencje piastował funkcję prezesa klubu sportowego "Glinik Gorlice". To jemu w 2011 roku zarząd Gorlickiego Zrzeszenia Prywatnego Handlu i Usług przyznał wyróżnienie Menadżer Roku.


Skąd wziął się pomysł na założenie firmy w branży piekarniczej, a nie innej?

Skończyłem naukę w jarosławskim technikum o specjalności technolog piekarstwa. Nabyłem tam wiedzę, która wyznaczyła kierunek mojej przyszłej działalności. Od początku wiedziałem, że chcę założyć własną firmę, jednak trudność związana z pozyskaniem funduszy na ten cel była poważnym problemem. Ciężką pracą stopniowo uzyskałem stabilność finansową i zaryzykowałem.

Czy pamiętasz swój pierwszy upieczony chleb?

Hmm, mój pierwszy chleb… Tak, takich rzeczy się nie zapomina. Zapewniam, że nie był zły. Dawnej każdy bochenek urabiało się ręcznie, na łopacie piekarniczej wkładało się go do komory pieca. Następnie, piekarz musiał kontrolować proces pieczenia. Teraz robią to za niego maszyny i komputery. Cała produkcja jest zautomatyzowana.

Mówi się, że Janusz Pietrucha to połączenie przedsiębiorcy, filantropa i miłośnika sportu. Czy to prawda?

Tak, to prawda. Kiedy zacząłem rozwijać firmę, tak naprawdę wszystko robiłem sam. Nie było łatwo, więc teraz staram się pomagać młodym ludziom, którzy dopiero zaczynają. Kocham sport. Nie jest także tajemnicą, że moim oczkiem w głowie jest GKS Glinik. Przez lata byłem ich sponsorem, a przede wszystkim wiernym kibicem.

Prowadzenie własnej działalności gospodarczej wiąże się z dużym stresem. Jak sobie z nim radzisz?

Stres odreagowuję na korcie. Od 8 lat jest to moja pasja zaraz obok piłki nożnej. Biorąc po raz pierwszy rakietę do ręki, od razu wiedziałem, że to jest to. I tak zostało. Myślę, że nawet nieźle mi idzie, bo przez dwa ostatnie lata jestem wicemistrzem Gorlic w kategorii open, a wbrew pozorom tenis nie należy do łatwych dyscyplin sportowych.

I z tej miłości do rakiety wybudowałeś kryty kort tenisowy.

Tak! Jak budowałem firmę przy ul. Młyńskiej, pomyślałem, że warto byłoby, z myślą między innymi o pracownikach, wybudować taki kort. Można tam również grać w piłkę nożną i siatkówkę.

Porozmawiajmy więc chwilę o inwestycji przy ul. Młyńskiej. To między innymi za nią Zrzeszenie Prywatnego Handlu i Usług przyznało Ci tytuł Menadżera Roku. Kolejny argument kapituły - zatrudnianie około setki ludzi co w naszym regionie jest znaczącą liczbą, i wszyscy też wiedzą, że zamierzasz zatrudniać kolejne.

Trzeba być elastycznym, reagować na zmieniające się technologie i cały czas się rozwijać. W każdej branży. Wspomniana inwestycja to bardziej nowoczesny zakład produkujący pieczywo i wyroby cukiernicze, który znajduje się specjalnej strefie ekonomicznej na terenie Gorlic. Firmę nazwałem Weronica - od imienia mojej córki.

Twoje życiowe motto ?

Miej otwarte serce dla potrzebujących, a zwróci ci się to dwukrotnie.

Dziękujemy za tę niezwykłą rozmowę z tatą - tym razem w roli przedsiębiorcy i życzymy Ci dalszych sukcesów w biznesie.

Dziękuję.



Wywiad IV


autorzy: Maciej Kukla, Konrad Deć, kl. II a LO
Przedsiębiorca: Ally MacIsaac

   do góry
Copyright © 2001-2012   ZS Nr 1   Wszelkie prawa zastrzeżone.